1.

- Tak, jedną z ko­loni bry­tyj­skich jest Ka­nada. – Zaczęłam. Cały czas uważnie mnie ob­serwo­wał. Naj­wy­raźniej ta­ka od­po­wiedź mu nie wys­tar­czyła. – Jest jeszcze Aus­tra­lia – do­dałam – No­wa Ze­lan­dia, In­die… - szczerze mówiąc na tym mój re­per­tuar się wyczer­pał. Kon­tem oka zo­baczyłam jak Jennifer pisze w zeszy­cie dwie ko­lej­ne ko­lonie. – Oprócz te­go Egipt i Ni­geria. – na pew­no mówił ich znacznie więcej, ale nies­te­ty w mo­jej głowie nic więcej się nie po­jawiło.
- No dob­rze. Niech ci będzie. – po­wie­dział. – Ja­koś się wyb­ro­niłaś. – do­dał tyl­ko i wrócił do pop­rzed­niego wątku. 
Jennifer uśmie­chnęła się do mnie pod no­sem. Nasz ma­gis­te­rek był spe­cyficzny, ale mi­mo wszys­tko to­lero­wałam go bar­dziej niż nie jed­ne­go nau­czy­ciela w tej szko­le. Zresztą, ko­goś mu­siałam. 
Wyszłam ze szkoły kierując się w stronę do­mu. Victoria zos­tała na do­dat­ko­wych zajęciach, a Simon ra­zem z nią. Włożyłam słuchaw­ki do uszu i puściłam mu­zykę. Piosen­ka jed­nak nie spo­dobała mi się więc zaczęłam przerzu­cać na ko­lej­ne. I tak wga­piona w wyświet­lacz szłam na oślep chod­ni­kiem od cza­su do cza­su bur­cząc krótkie ‘hej’ do mi­janych zna­jomych. 
Nag­le mój wzrok padł na stojące­go przy sa­mochodzie Davida. Moim pier­wszym od­ruchem był krok w tył, jed­nak na­tychmiast porzu­ciłam ten za­miar. Spuściłam głowę i brnęłam da­lej mając nadzieję, że mnie nie zauważy al­bo cho­ciaż zig­no­ruje. Nies­te­ty. Pech. Pod­szedł do mnie. Nie wy­dusiłam z siebie ani słowa. 
- Cześć. – po­wie­dział wy­ciągając słuchaw­ki z moich uszu . – Cze­kałem na ciebie. – W za­sadzie można się było te­go spodziewać.
- Cześć. Coś się stało? – spy­tałam bez emoc­ji.
- Po­myślałem, że może pot­rze­bujesz podwózki do do­mu. – po­wie­dział z uśmie­chem. Naj­wy­raźniej liczył, że je­go urok oso­bis­ty zadziała błys­ka­wicznie.
- Nie, spo­koj­nie po­radzę so­bie. – po­wie­działam bez prze­kona­nia.
- No daj spokój. Chy­ba nie poz­wo­lisz mi tak mar­no­wać cza­su. – Droczył się. – Ślęczę tu od godzi­ny.
- Oczy­wiście, że nie. – jak zwyk­le mój głos nie zab­rzmiał sar­kastycznie.
- Wie­działem, że się zgodzisz.
- Jak mogłabym odmówić. – Mruknęłam do siebie. 
Wróciłam do do­mu zmęczo­na. Ta szkoła dop­ro­wadzała mnie do psychiczne­go wy­kończe­nia. Ale jakąś szkołę na­leżało skończyć. Na­wet jeśli mo­ja przyszłość nie kreśliła się w zbyt po­god­nych bar­wach. Dzi­siaj tyl­ko przez chwilę widziałam Davida. Ja­koś sta­rałam się go uni­kać. I tak niedługo miałam się z nim widzieć na jego imprezie rodzinnej, a zbyt częste prze­bywa­nie z nim może niekorzys­tnie wpłynąć na mo­je poczu­cie bez­pie­czeństwa i zachwiać rac­jo­nal­ność umysłu. Jest we mnie zakochany od podstawówki. A od gimnazjum jesteśmy razem. Ale od jakiegoś czasu dociera do mnie to, że ja już nic do niego nie czuję. On sobie ubzdurał, że kiedyś nawet będziemy małżeństwem. 
Do mojego domu dojechaliśmy po niecałych 20 minutach, na szczęście na ulicy nie było korków. Podziękowałam mu i jak najszybciej pobiegłam do domu. Nie chciałam żeby się wprosił do mnie jak ma to w zwyczaju.
Od samego progu domu uderzył mnie zapach włoszczyzny. To oznaczało jedno. Mama jest jeszcze w pracy więc gotowaniem obiadu zajął się tata.
- Tata! Znowu musimy to jeść! - zawołałam  rozpaczliwym tonem
- A czemu tak wcześnie wróciłaś? - zapytał wychodząc z kuchni
- Wróciłam jak zawsze, tylko David mnie podwiózł - powiedziałam z przekąsem - A właśnie.. Czemu on nie wlazł? - zapytałam raczej samą siebie odwracając się w stronę drzwi
- Może zrozumiał, że go nie lubię? - zaśmiał się 
- Dani już przyszła?
- Poszła ze znajomymi do "biblioteki" i ma  wrócić wieczorem. A mama będzie wieczorem, znowu ma jakieś seminarium. Franky, a co się dzieje między tobą a Davidem?
- Nic tatku, po prostu... Jestem zmęczona tym związkiem odkąd zaczął mówić o małżeństwie i dzieciach.
- To czemu z nim nie zerwiesz tylko tkwisz w tym?
- Tatku to nie jest takie proste jak ci się wydaje. Idę wypakować swoje rzeczy, mama dzisiaj rano mówiła, że mogłabym w końcu je wypakować.
- Ona wrzeszczała.

Zaśmiałam się i poszłam do swojego pokoju. Niedawno wyprowadziliśmy się od dziadków do naszego nowego, własnego mieszkania. Na szczęście nie przeprowadziliśmy się do innego miasta, więc nadal mogę chodzić do starej szkoły. U dziadków mieszkaliśmy 5 lat. Nie powiem dobrze mi się z nimi mieszkało. Tata bardzo lubił rodziców mojej mamy. Oni też go lubili. Cieszyli się, że jest ich zięciem. Babcia zawsze mówiła, że możemy u nich mieszkać tak długo jak tylko chcemy ale mama uparła się, że nowe dziecko chce urodzić na własnym kwadracie. Tak, moja mama jest w siódmym miesiącu ciąży i nadal pracuje. Wieść o ciąży spadła niespodziewanie. Rodzice nie planowali więcej dzieci, ale stało się. Na początku nie byli z tego zadowoleni, zwłaszcza, że tatę półtora roku temu wyrzucili z pracy i cały ten czas siedział na bezrobociu. Mama zrobiła z niego kurę domową. Oferta mieszkania też pojawiła się niespodziewanie jak ciąża. Dwa miesiące temu tata dostał telefon, że dostał pracę w szkole jako nauczyciel fizyki. Potem okazało się, że ta szkoła to dokładnie ta, do której chodziłam ja. A że kolega sprzedawał mieszkanie w okolicy to odkupiliśmy od niego to mieszkanie.  Tak więc jesteśmy tutaj od tygodnia, a w moim pokoju nadal znajdują się kartony z rzeczami moimi i mojej siostry, mimo że Danielle ma nareszcie oddzielny pokój.
Otwierając drzwi do mojego pokoju wybiegła z niego Futro. Futro to moja szara kotka rasy brytyjskiej. Dostałam ją od cioci 3 lata temu. Futro poszła do taty, żebrać o jedzenia, ja weszłam do swojego pokoju zamykając drzwi na klucz.
Bardzo lubię mój pokój, jest niewielki, ale przytulny. Drzwi wejściowe znajdują się na środku jednej z krótszych ścian, naprzeciwko okna. Tuż koło drzwi, po lewej stronie stoi szafa, gdzie teoretycznie mam trzymać swoje ubrania i bieliznę. Szafa jest bardzo wysoka, sięga prawie do sufitu. Po drugiej stronie drzwi, na dłuższej ścianie stoi łóżko z biurkiem.
Na ścianie naprzeciwko drzwi znajduje się okno. Na oknie aktualnie znajduję się kartony, ale mam zamiar trzymać na parapecie kilka książek i łóżeczko dla kota. Futro strasznie lubi spać na oknie.
Po półtorej godziny skończyłam rozpakowywać rzeczy, kartony Danielle zaniosłam do jej pokoju. Swoją drogą mogłaby się już wyprowadzić z naszego domu.

- Franky! Chodź na obiad - usłyszałam głos taty, telefon zostawiłam podłączony na łóżku a sama poszłam do salonu. Wchodząc do pomieszczenia zauważyłam mamę siedzącą przy stole.
- O cześć mamuś  - przywitałam się z nią - tata mówił, że wrócisz późno.
- Hej córcia, ale wróciłam wcześniej. Nie cieszysz się? - spojrzała na mnie z wyrzutem
- Cieszę się, cieszę. Ale jestem zdziwiona, rzadko kiedy jemy razem posiłek. W sensie nasza trójka, bo Dani to co innego.
- Źle się czułam, to poszłam prędzej do domu. Teraz to ja będę tutaj rządzić. Ojciec idzie do pracy, a ja idę na urlop. - widząc moją zaskoczoną minę, kontynuowała dalej - Dzisiaj dziekan zaprosił mnie do swojego gabinetu. Powiedział, że powinnam pójść na urlop w związku z zaawansowaną ciążą.
- To znaczy, że cię wyrzucili?  - zapytał tata
- Nie kochanie, nie wyrzucili mnie. Dziekan powiedział, że uczelnia jest ze mnie bardzo zadowolona i mogę wrócić do pracy kiedy tylko będę chciała. Czyli mam zaklepane miejsce pracy.
- To fajnie. Będziesz mogła mi napisać dobry referat na fizykę. - powiedziałam śmiejąc się do mamy

Moi rodzice są fizykami. Mama przed kilka lat pracowała w Instytucie Fizyki Molekularnej, potem dostała pracę jako pracownik uniwersytecki w Katedrze Fizyki na uniwersytecie londyńskim. Danielle poszła w ich ślady i również studiuje fizykę na 3 roku.
Tylko ja jestem w tej rodzinie inna. Kocham historię i literaturę. A fizyki nienawidzę. W szkole grozi mi jedynka na semestr. Ale tylko dlatego, że ta głupia baba się na mnie uwzięła. Ostatnio kazała napisać nam wypracowanie. Tata siedział nad tym 3 godziny, napisał super pracę i dostał za to jedynkę. Mama jak się o tym dowiedziała poszła z awanturą do szkoły, a moja nauczycielka stwierdziła, że ta praca była źle napisana i jedynka była jedyną adekwatną oceną. Ale kiedy dowiedziała się, że pracę napisał mi doktor habilitowany zmieniła ocenę na 4-. Od tej pory jest troszkę milsza dla mnie.
Po obiedzie poszłam do swojego pokoju odrabiać lekcję. Niedawno skończyły się wakacje i nie zadawali nam jeszcze tak dużo pracy domowej. W sumie, nauczyciele którzy mnie uczą nigdy dużo nie zadają. Z wyjątkiem faceta od geografii. Ale on w tym roku idzie na emeryturę. Kiedy kończyłam rozwiązywać zadania z matematyki, mój telefon zawibrował dając mi znać, że dostałam smsa. Podeszłam do łóżka i odczytałam wiadomość. Od Victorii, mojej najlepszej przyjaciółki.
Victoria : Fraaaaaanky powiedz, że masz czas :D
Franky: Mówię, że mam czas ^^
Victoria: Mogę przyjść do ciebie na kawę? Czy nadal siedzisz między kartonami? 
Franky: Ja mam kawę, ty masz ciastka i chodź do mnie 
Victoria: A Simon też może? Prooooszę 
Franky: A on nie jest moim przyjacielem? :D
Victoria: Okey, będziemy za jakieś 15 minut. Rób kawę

Z Vicky znam się od małego. Na początku biłyśmy się łopatkami w piaskownicy ale potem się zaprzyjaźniłyśmy. Ona i Simon są młodsi ode mnie o rok. Kiedy mama nie była jeszcze z tatą, ja,  Victoria i Danielle chciałyśmy wyswatać naszych rodziców. Ale tata Bri miał już inną kobietę o której ona nie wiedziała, a mama zaczęła spotykać się z tatą. 
- Mamo, zaraz przyjdzie Vicky z Simonem! - krzyknęłam wychodząc z pokoju 
- Dobrze kochanie, ale skocz mi tylko do sklepu po jakieś chipsy - spojrzałam na mamę - Oj nie patrz tak, głodna jestem. I kup mleko.

Wróciwszy ze sklepu moi przyjaciele już byli i rozmawiali z moimi rodzicami.  Kiedy Vicky nalała sobie mleka do kawy poszliśmy do mojego pokoju. Victoria oczywiście jak tylko zobaczyła Futro zaczęła ją głaskać i męczyć. Kocha to robić, wie, że mój kot kocha tylko mnie a nienawidzi wszystkich innych ludzi. Zwłaszcza jej. 

- Frank - zaczął Simon - wiesz, że nie lubię się wtrącać....
- Jasne - razem z Victorią przerwaliśmy mu 
- Ale jak jest między tobą a Davidem?
- Wkurza mnie. Cały czas mówi o dzieciach i małżeństwie. A ja mam 19 lat i chcę szaleć. 
- Franky, ostatnio mówił coś, że chce ci kupić pierścionek zaręczynowy.
- Musisz z nim zerwać - powiedziała Vicky - on ma obsesję na twoim punkcie.
- Wiem, dzisiaj czekał na mnie godzinę pod szkołą, żeby mnie odwieźć do domu. 
- Do mnie wczoraj pisał kim jest ten chłopak którego ostatnio dodałaś do znajomych - zakomunikował mi przyjaciel
- Jak jechałam do ciebie, zadzwonił do mnie i powiedział, że mam uważać na ciebie bo odbijesz mi Simona. - zaśmiała się 
- Że ja odbiję ci Simona? Czy on jest nienormalny? 
- Powiedział, że Simon mnie nie kocha i przeze mnie chce dobrać się do ciebie
- Franky - do mojego pokoju wpadła zdyszana Danielle - David chce ci się uświadczyć!

Po dwóch godzinach Victoria i Simon pojechali do domu. Danielle siedziała z nami cały czas i zastanawiałyśmy się wspólnie co powinnam zrobić z moim chłopakiem. Byłam załamana. David był kiedyś inny. Kochany, czuły, opiekuńczy. Ale odkąd w zeszłoroczne wakacje pojechałam z  Victorią i jej mamą  do Grecji odpocząć stał się nie do zniesienia. Dzwonił co 10 minut i sprawdzał co robię. Kiedy chciałam iść na dyskotekę zachowywał się tak, jakbym miała go zdradzić z każdym chłopakiem w klubie. Na ostatnie dwa dni naszych wakacji, przyleciał do Aten i nie odsypywał mnie na krok. Teraz robi się coraz gorzej. Robi mi awantury, karze zrywać mi kontakty z przyjaciółmi, ostatnio próbował nas nawet skłócić. Kiedy idziemy przez miasto i jakiś chłopak powie mi zwykłe "cześć" albo uśmiechnie się do mnie, David robi mi awantury, że go zdradzam. Szpieguje mnie na Facebooku, ktokolwiek mnie nie zaprosi do znajomych, obojętnie, chłopak czy dziewczyna pisze do mnie i żąda wyjaśnień skąd ich znam. Kiedyś chciał nawet pobić narzeczonego mojej siostry. Na początku było to słodkie, że jest zazdrosny. Ale z dnia na dzień jest coraz gorzej. Więcej przez niego płakałam niż się śmiałam. Kiedy Danielle opowiedziała mamie o jego zachowaniu, jak chciał pobić Dylana, mama zaczęła się martwić o mnie i co chwilę mówi, że mam z nim zerwać. Chcę z nim zerwać, ale też nie chcę ze względu na to, że nie chcę być sama. Tylko, że już nic do niego nie czuję. 

- Franky, Danielle! - tata krzyknął z przedpokoju - Mama źle się czuje, jedziemy do lekarza. 
- Jechać z wami? - Danielle od razu wyszła z pokoju 
- Możesz jechać, ja nie dam rady prowadzić samochodu.
- Ja też chcę jechać - powiedziałam 
- Franky zostaniesz tutaj. Za dwie godziny przyjdzie nowy uczeń. Poczekasz na niego. Ja powinienem wrócić do tego czasu. 
- Ale jak będzie coś wiadomo to dajcie mi znać - powiedziałam zamykając drzwi za moją rodziną. 


Oglądałam telewizję kiedy zadzwonił mój telefon. David. Nie odebrałam telefonu. Nie chciałam z nim rozmawiać. Ale on nie dawał za wygraną. Dzwonił i pisał wszędzie gdzie się dało. 
Jedyne co udało mi się odczytać to ostatniego smsa, że jedzie do mnie do domu. I nagle po mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi. Przyjechał, cholera jasna. Wkurzona poszłam otworzyć drzwi myśląc,że to mój chłopak. 

- Jak nie dasz mi spokoju  to poszczuję cię Futrem! Odczep się ode mnie psycholu-u - krzyknęłam otwierając drzwi, jednak tam nie stał David. 
 Za drzwiami stała największa gwiazda mojej szkoły. Sławny Harry Styles, za którym szalała połowa naszej szkoły. Wyniosły i bezczelny chłopak z obrzydliwie bogatej rodziny. Nie był ze mną w klasie, ale chodził ze mną angielski i francuski. Nigdy z nim nie gadałam, zapewne nawet nie kojarzy, że chodzi ze mną na języki.
-  Mówisz, że poszczujesz mnie futrem? - spojrzał się na mnie jak na idiotkę 
- Przepraszam, myślałam, że to mój chłopak - uśmiechnęłam się do niego - A Futro to mój kot. 
- Byłem umówiony na korki z fizyki ale widzę, że pomyliłem adresy - jego zielone oczy patrzyły się na mnie cały czas - To cześć.
- Czekaj, dobrze trafiłeś, wejdź. Tata jest w szpitalu z mamą i jeszcze nie wrócił.
- To ja się z nim umówię na inny termin. 
- Nie! - krzyknęłam - Tata powiedział, że masz czekać na niego - uśmiechnęłam się 
- Jestem Harry - powiedział podając mi rękę, tym razem ja spojrzałam na niego jak na idiotę
- Chodzimy razem na angielski i francuski... Franky Tsilimpiou.
- Okey Franky - uśmiechnął się - Nie kojarzę cię.
- Może dlatego, że rzadko bywasz w szkole.  Chcesz coś do picia? - zaproponowałam chłopakowi i nagle do domu wszedł tata
- Frank jesteśmy - krzyknął  z przedpokoju - Harry już przyszedł? 
- Siedzi w salonie tato. I co z mamą? 
- Nic poważnego kochanie, dostałam lekkich skurczy ale wszystko jest w porządku. Mam tylko odpoczywać - uśmiechnęła się do mnie - Chodź, obejrzymy jakiś film. 
- A gdzie Danielle? 
- Pojechała do Dylana, idzie dzisiaj do niego na kolację. Dzień dobry - uśmiechnęła się mama do chłopaka - Mąż zaraz przyjdzie, poszedł tylko po zakupy do samochodu. Mam nadzieję, że nie czekałeś długo i że córka się dobrze tobą zajęła.
- Dzień dobry, przyjechałem jakieś 5 minut temu. Franky chciała napuścić na mnie kota - zaśmiał się
- Franky... Futrem? - zaśmiała się 
- Myślałam,że David przyjechał. Bombardował mnie telefonami.
- Albo z nim zerwiesz albo ja zrobię to za ciebie.

 Kiedy tata wrócił razem z Harrym poszli do mojego pokoju na lekcję. Gabinecik taty nie był jeszcze w pełni umeblowany więc zgodziłam się na kilka dni udostępnić mój pokój. Ja w tym czasie razem z mamą oglądałam maraton filmowy "Gwiezdnych wojen" który leciał w telewizji i jadłyśmy popcorn. Po dwóch godzinach tata skończył lekcje z Harrym i dołączył do mnie i do mamy. Tata jest prawdziwym fanem "Gwiezdnych wojen", kiedyś opowiadał, że jak był młody chodził do kina nawet 8 razy żeby obejrzeć jedną część filmu. W międzyczasie do domu przyjechała Danielle z Dylanem.

David dzwonił do mnie i pisał smsy. Podczas korków z Harrym tata przyszedł oddać mi telefon bo ciągle wibrował. 

Franky:  David, oglądam film z rodzicami. Daj  mi spokój i nie denerwuj mojej mamy! 

 Napisałam  mu smsa i wyłączyłam telefon. Chociaż jeden wieczór chcę spędzić spokojnie z rodziną zwłaszcza, że rzadko kiedy się zdarza, żebyśmy razem wszyscy wspólnie spędzali wieczór. Jak mama pracowała w Instytucie zostawała w pracy do późna w nocy albo wyjeżdżała na kilkudniowe konferencje naukowe. Potem na Uniwersytecie też miała zajęcia do 21 a potem ewentualnie dodatkowe spotkania. Więc kiedy wracała do domu ja kładłam się spać albo już spałam. Na szczęście teraz będzie cały czas w domu. Praca taty na pewno nie będzie wymagała siedzenia do późna w szkole. Sprawdziany czy cokolwiek innego może przynieść do domu i tutaj sprawdzić. A jak mama mu pomoże to wszystko pójdzie sprawniej. 
 Po czterech godzinach oglądania filmów mama kazała mi, Danielle i Dylanowi iść spać, ponieważ jutro rano idziemy do szkoły. Tak, mój przyszły szwagier znowu będzie u nas nocować, na szczęście dzisiaj w pokoju siostry, a nie tak jak przez ostatni tydzień razem z nią u mnie.

Komentarze